Posty


Kalimba.

Obraz
Otóż, proszę ja Was, na tą chwilę szycie poszło w kąt. Zachwyciłam sie niezwykłym instrumentem, którego kolebką jest Afryka. Właściwie  przypadkiem odkryłam go na YT i całkowicie przepadałam. Los tak chciał i koniec, kropka ☺️
I pewnie pomyślicie, że przeginam teraz z opisem wrażeń, ale stwierdzam ,że brzmienie kalimby jest absolutnie magiczne Dźwięk powstaje gdy kciukami poruszamy "klawisze" i przypomina troche pozytywkę. Tu konieczne wyrącę, że nie jest to dźwięk ostry ale bardzo łagodny - paradoksalnie - przestrzenny i jakby... matowy jednocześnie... Uspokaja.
Kalimba która widzisz na zdjeciach ma 17 klawiszy i jest w gamie C-dur. Najdłuższy klawisz jest najniższym tonem (ton C). Im krótsze "dzwonki" tym wyższy dźwięk. Najwyższe z nich brzmią krócej i mniej przestrzennie jak klawisze z niższych oktaw i jest to normalne.
Początkowo gra może iść niełatwo. Trzeba przyzwyczaić się do innego niż na fortepianie rozłożenia dźwięków, ale tak jak wszystko co nowe, nawet k…

Maseczki Zielona Góra - mój udział.

Obraz
A zaczęło się od story na Instagramie, naszej Ewy Minge. Jej postawa, którą obserwowałam z podziwem i też wstydem, zmobilizowała do odłożenia kolejnej kwarantannowej lektury. Nie czas na celebrowanie niespodziewanych wakacji, skoro mam dwie sprawne ręce i energię.
W szafie poskładane bawełenki jakby czekały na swój czas.

Przydatny tutorial szybko odnalazł się na YT i powstawaly pierwsze
bawełniane maseczki , które zaskakujaco szybko rozeszły sie wśród rodziny, sąsiadów, przyjaciół i w pracy. Rozdawałam i szyłam dalej, nie planujac dla kogo konkretnie.




W międzyczasie znalazłam grupę dziewczyn, które zareagowały tak samo. Szyły dla bliskich, ale też docelowo dla konkretnych  instytucji w Zielonej Górze, które dramatycznie potrzebowały JAKIEJKOLWIEK ochrony.

Nasza grupa niesamowitych, szyjacych kobitek dostala materiały od Prezydenta Zielonej Gory. Dzieki temu jest flizelina (z której obecnie szyję), gumki i troczki...

Zachwyca mnie sposób w jaki to wszystko działa. Coś jak w mrowisku. …

Żel antybakteryjny - przepis.

Obraz
Hej.
Po bezowocnych poszukiwaniach żelu antybakteryjnego w Zielonej Górze, stwierdziłam, że mogę go zrobić samodzielnie. Opublikowałam efekty pracy w instastory więc publikuje i tu, bo prosicie o proporcje. Nie przedłużając - oto skład i proporcje.

Wersja podstawowa żelu antywirusowego:


Wersja podstawowa:
6 łyżek stołowych spirytusu
3 łyżki stołowe żelu aloesowego
Kilka kropel perfum.


Składniki najlepiej wymieszać w naczyniu z dziubkiem. Może to być sosjerka. Najpierw wpuściłam kilka kropel perfum do spirytusu a następnie dodałam żelu. Przez około minutę potrząsałam buteleczką dla gładszej konsystencjia następnie przelałam do pojemnika 100 ml. (pojemniki dostaniecie w Rossmanie czy Hebe za ok 2zł).


Wersja 2 żelu do dezynfekcji rąk:
Za drugim razem wzbogaciłam recepturę o glicerynę (ok pół łyżeczki do herbaty) i nadałam jej inny zapach, by była bardziej męska w odbiorze. Tu dowolność. Wykorzystałam olejki eteryczne: sosnowy i cedrowy - każdy po 4 krople.

Wersja z gliceryną i olejkami et…

Jeansowa spódniczka - znów przeróbka.

Obraz
Po prostu lubię spódniczki i dlatego je zamęczam. Już ją publikowałam na instagramie, ale i na blogu przecież wypadałoby coś pokazać od czaaaaaasu do czaaaasu.

Ten egzemplarz zakupiłam za 4 zł. Wiadomo gdzie :) w rozmiarze 44 więc korekta zrobiona do 36/38. Rozprułam niemal na elementy pierwsze włącznie z kieszeniami. Te jednak wolałam zachować. Uważam, że spódniczka z kieszeniami to zawsze atut i ciuch jest co najmniej 2 razy lepszy.

Nadmiar przydużej spódniczki pozwolił na uszycie wiązań, w zasadzie pełniących bardziej funkcję ozdobną niż praktyczną. W pierwotnej wersji przyszycie paneli przednich i tylnych spódniczki do paska było marszczone. Tak też pozostawiłam w mojej zeskalowanej wersji.
Na zdjęciu poniżej możesz zobaczyć, że rozprute zostały boki i to dość głęboko. Po zredukowaniu szerokości zarówno przy pasku jak i samej spódniczki, przywróciłam marszczenie zszywając wszystko razem.

Tak właśnie wyglądało moje sympatyczne szycie :)


Toaletka - sekretarzyk Juno. Warto za 281 zł?

Obraz
Od jakiegoś czasu nosiłam się z potrzebą posiadania swojego małego kącika w moim małym mieszkaniu na moje tyci sprawy. Rzecz o sekretarzyku - toaletce. Miejscu gdzie już wygodnie pomieszkują moje kosmetyki i inne drobiazgi.

Mebel jest znakiem współczesnych czasów. Masowa produkcja, płyta wiórowa i samodzielny montaż. Chwalę się jednak bo się namachałam. Z resztą męczeństwo zgotowałam sobie osobiście organizując podwójną, niepotrzebną robotę. Montaż to była czysta improwizacja i zgubna pewność siebie. Bo co? Ja nie złożę? I wtedy geniusz majsterkowicz poskręcał elementy wbrew logice, następnie pukał się w czoło i klnąc, rozkręcał wszystko  stwierdzając, że instrukcja to jednak przyjaciel człowieka.

Tak oto człowiek przystąpił do wnikliwej analizy załączonej kartki z łopatologicznie rozrysowanymi działaniami. Znów wywijałam imbusem i śrubokrętem. Wreszcie jest. Duma i chwała.


A teraz realia.
Czy można nabyć taki mebelek na 281 zł w dobrej jakości? I to przez internet?

Bez owijania w baw…

Stare spodnie - nowe spodenki.

Obraz
Przeróbka spodni, prosta jak drut.
By nie pozbywać się długich spodni - powód zupełnie prozaiczny. Świetny skład. No i cena... Kupując przekroczyłam moją barierę akceptacji dla wartości pieniężnej ubrania.
Czynności tu było niewiele, ponieważ wystarczyło odmierzyć od dołu spodni taką samą długość do obcięcia na obu nogawkach. Przy ściętych brzegach poleciał zyg-zak, podwinięcie i na koniec przestębnowanie zapasu.  Kolejny ciuch dostał drugie życie.


Bamboszki dla słodziaka!

Obraz
Tym razem uszyłam buciki do wózka.
Od razu poszłam na głęboką wodę nie posiadając ani wykroju, ani wytycznych krok po kroku jak je uszyć. Próbne szycie z niebieskiego minkey i bawełenki było lekcją pokory, bo buciki - niechodki ledwo co weszły na 11 cm nóżkę. Pierwsze koty za płoty jak mawiają. Poniżej widzisz pracę nad pierwszym, eksperymentalnym egzemplarzem.


Dekoracja okna 2016.

Obraz
Tak u mnie wygląda zachód słońca na dwadzieścia parę dni przed przesileniem. Aniołki to istotki, które wyszydełkowała moja mama już parę lat temu. Zwykle na święta "latają"przy kuchennym oknie a po sezonie czyściochy się kąpią, krochmalą by zapaść w sen letni, ułożone pudełku.

Święta B.N. 2016 okupują okno w dużym pokoju. Do zabawy dostały szydełkowane gwiazdeczki a nad wszystkim czuwa Wielki Brat wykonany z kartonu.


Co Małgośka narobiła