Posty

Makrama na doniczkę.

Obraz
Makrama, która powstała w spontanicznym odruchu po odnalezieniu starego sznurka. Druga sprawa, że makramy wróciły do łask i znow są modne. Ku mojej radości, osoby tworzace makramy dzielą się swoją wiedzą i publikują tutoriale. Ale po kolei: Obecnie mieszkam u dziadka a dziadunio jest z pokolenia wojennego. Wszystko się przyda, gromadzenie rzeczy jest stanem naturalnym a znaleziony sznurek miał pewnie ze 40 lat. No i właśnie się przydał. Trochę się wciągnęłam mimo, że jakość sznurka utrudniała zabawę. Na bank jest on bawełniany, odcien kości słoniowej - choc może za sprawą czasu. Wydaje mi się, że jest to sznurek wędliniarski. Miałam też metalowe kółko na którym założone sa sznurki ale jeśli nie posiadssz takowego, to śmiało można zapleść oczko do zawieszania z samego sznurka. Splot podstawowy pamiętam jeszcze ze szkoły z zajęć praktyczno-technicznych. Pamięć mięśniowa nie przestaje mnie zadziwiać, bo działa tak jak gdyby samemu sobie uruchomić program do zaplatania. Jednak po raz pi

Powoli, bez pośpiechu sobie szyję.

Obraz
We wczesniejszym poście (TUTAJ) pisalam o akcji charytatywnej szycia maseczek w Zielonej Górze. Był to wyscig z czasem, przypominajacy pracę na akord. Teraz luzik. Nigdzie mi się nie spieszy. Mogę nawet szyć jedną sztukę przez trzy dni. Nastało miłe wieczorne szycie z dbałością o szczegóły. Brzegi zabezpieczone zyg-zakiem i zakładki równo w poziomie poskładane. Ponieważ maseczki ochronne nie sa trudne w wykonaniu a nawet twierdzę, że przyjemnie się je szyje, to niechcący trochę ich natworzyłam. Poniżej widzisz zdjecia kolejnych egzemplarzy. Część z nich puściłam na Allegro. Cześć rozdam. Część zostawię dla najbliższych. Maseczki jak maseczki - właściwie to są na drugim planie w tej publikacji. Chcę się raczej pochwalić drukowaną bawełną , którą kupiłam bez konkretnego pomysłu co z niej będzie. Ba! Niektóre zamawiałam z U.S.A. i specjalnie dla nich robiłam rozeznanie, jak robi się płatności PayPal (nie hahahać - dla mnie są to skomplikowan

Sprzedaję BALENCIAGA PARIS L ESSENCE EDP i CRISTOBAL EDT

Obraz
Sprzedaję dwie legendy perfumiowe od Balenciagi. Jesli masz chrapkę to łap w licytacji na allegro. BALENCIAGA PARIS L ESSENCE EDP LINK DO AUKCJI Allegro Kupiony w sklepie stacjonarnym Douglas. Zakup w ciemno niezalecany: zapach charakterny, zielony a nawet unisex moim zdaniem. Czytałam porównania do mrocznego lasu i zgadzam się całkowicie. Na początku wrażenie jakby gumki do ścierania ale później dzieje się magia.Zużycie jak na zdjęciach (szacuję że zostało około 50%). Flakon 75ml. Kartonik się nie zachował. Jeśli znasz - bierz śmiało bo to unikat. CRISTOBAL BALENCIAGA EDT - sprzedany LINK DO AUKCJI Allegro Egzemplarz kupiony tuż przed wycofaniem i ma ok 9 lat. Mimo, że wytrącił się osad (składniki naturalne) nadal pachnie znakomicie. Zużycie jak na zdjęciach (szacuję że zostało około 30%). Pierwotnie 100ml. Sprzedaję sam flakon. Kartonik się nie zachował. Dla kupujących w ciemno: zalecam rozwagę bo to jest klasyk i to z przed

Nie marnuję - ogromna torba na plażę.

Obraz
Jak cieszy prostego człowieka, że może tak z niczego zrobić coś. Wybieram się nad morze i owszem mam kupną torbę plażową ale doświadczenie nauczyło, że na ten cały plażowy majdan, potrzebuję torby rozmiar XXXL. Chciałbym pomieścić więcej niż recznik, wodę do picia i krem do opalania. Ideałem byłoby zmieszczenie plażowego koca na dokładkę. Wszystko co potrzebne ma się upakować w jednym i basta.  Do uszycia wkorzystałam resztki materiałów z którymi nie wiadomo co począć a są to przecież przyzwoite grube bawełny. Czerń i biel - klasyka. No i juta (też resztki), którą uwielbiam za fakturę, prosty splot i barwę. Jasne że byłoby prościej i szybciej zakupić gotową tkaninę w czarno-białe pasy ale lubię korzystać z tego co już mam. Nie marnować. Bawełny pocięłam na dlugie na paski i zszyłam szwem tzw. bieliźnianym. Z juty - dolne części paneli torebki i wierzch rączek. Lamówkę i smycz, skroiłam z resztek bawełny w czarne łapki, z której kiedyś uszyłam maseczki ochronne. Pomysł na przyszyc

Kizia...

Obraz
Odeszła wczoraj. Moja mała kocia dziewczynka. Dopiero gdy odeszła dotarło do mnie, że jej istnienie to jednocześnie bardzo mocno moja tożsamość... Dzięki niej jestem kociarą. Wychowuję kota i troszczę jak o dziecko. Jest Miłość i odpowiedzialność. W domu po pracy czeka na mnie ona, wita, nawet miałczenie rozumiem... że głodna, że nudno, że głupie ptaki za oknem, choć się przytul... Ona rozumiała moje smutki - kładła się na mnie, mruczała i było to najlepsze lekarstwo w trudnych chwilach. W takim futrzaku jest czastka opiekuna i w sercu opiekuna jest futrzak. Nie miałam jak pomóc wczoraj a mimo to czuję, że ją zawiodłam. Jeszcze wczoraj była. Minął jeden dzień a taka ogromna tęsknota. Wcześniejszy post na tym blogu był o kalimbie. Kizia bardzo chętnie jej słuchała i nasze ostatnie wspólne wieczory były przy tych kojących dźwiękach. Szyłam w jej asyście - zawsze ciekawa co się aktualnie szyje i była zawsze gdzieś obok. Odeszła za szybko - to był wypadek. Płakaliśmy z synkiem wc